Wróć, jeśli pamiętasz...

09:21 3 Komentarze



Wróć, jeśli pamiętasz, kontynuacja znakomitej Zostań, jeśli kochasz miała przed sobą trudne zadanie – utrzymać poziom pierwszego tomu, a najlepiej okazać się lepszą. Wydaje się to wręcz niemożliwe, jednak Gayle Forman zaskakuje po raz kolejny.
                Minęły trzy lata od wypadku, w którym Mia straciła rodzinę, a całe jej dotychczasowe życie legło w gruzach. Pomimo to, postanowiła żyć dla miłości, dla Adama i dla muzyki. Rehabilitacja, terapia, frustracja, ból i wytrwałość pozwoliły jej osiągnąć swój cel, przeprowadzić się do Nowego Jorku i zacząć naukę w Julliard School. Wszystko wydaje się toczyć swoim pierwotnym rytmem, jednak czy aby na pewno?
                Mia, wschodząca gwiazda wśród wiolonczelistów, zniknęła z życia Adama, obecnej gwiazdy rocka uciekającej przed tłumami fanów i paparazzi, zmieniając jego życie w horror. Żyją osobno na dwóch krańcach Ameryki, jednak wspomnienia nie pozwalają im, a właściwiej jednemu z nich, przejść nad tym wszystkim do porządku dziennego. Lęk, tęsknota, depresja w połączeniu ze złamanym sercem potrafią nieźle namieszać w życiu każdego człowieka, a zwłaszcza kogoś, kto na co dzień zmaga się z ogromną presją sławy. Pewnego dnia drogi Mii i Adama spotykają się po raz kolejny. Czy istnieje szansa na odzyskanie miłości? Czy w ogóle pozostało jakiekolwiek uczucie? Czy powrót do dawnego życia nie byłby zbyt ryzykowny? Tyle pytań i wątpliwości, a tak mało czasu na wszystko.
                Powyższe streszczenie to zaledwie kropla w oceanie emocji, które Gayle Forman funduje nam w drugim tomie cyklu Jeśli kochasz. Jest tyle rzeczy, o których chciałabym napisać,  jednak zrobienie tego bez ujawniania najbardziej zaskakujących sytuacji byłoby niemożliwe.
                Fabuła Wróć, jeśli kochasz, choć mniej drastyczna, wydaje się naładowana cierpieniem. Po raz kolejny bohaterowie zmagają się z niepewnością, lękiem i stratą, jednak tym razem jest to ból zupełnie innego rodzaju. Po przeczytaniu zaledwie kilku zdań przeżyłam szok. Pierwszym, (póki co) pozytywnym zaskoczeniem była zmiana sposobu narracji. Chociaż, może nie tyle sposobu, co narratora. Zostań, jeśli kochasz przyzwyczaiła nas do zgłębiania historii dzięki Mii, jej przemyśleniom i relacjom. Za to Wróć, jeśli pamiętasz przedstawiona jest z innej strony. Drugą zaskakującą rzeczą była diametralna zmiana jaka zaszła w osobowościach głównych bohaterów. Pomimo, że nie wszyscy zostali dokładnie opisani w pierwszym tomie, czytelnicy byli w stanie stworzyć własny obraz każdej postaci, który całkowicie przeczy obecnemu. Kwestię, czy była to dobra czy zła zmiana, pozostawiam do rozważenia każdemu osobno.
                W przeciwieństwie do poprzedniej części, rozdziały są dłuższe i podzielone na różne etapy życia bohaterów. Relacje z obecnych zdarzeń mieszają się ze wspomnieniami, które są wcześniej zapowiadane, przez co przejścia są zgrabne i nie burzą płynności czytania. Wszystko wydaje się dokładnie opisane nie pozostawiając niedosytu (chociaż po takich lekturach większość czytelników z chęcią sięgnęłaby po kontynuację).
                Co do języka powieści, tym razem tłumaczenie odrobinę mnie zawiodło. Pojawiło się dużo niezrozumiałych określeń, często związanych z muzyką, których przeciętny człowiek ma prawo nie znać. Rozumiem chęć dostosowania rejestru wypowiedzi do młodzieży, jednak w niektórych momentach było tego za dużo, przez co sytuacje, które wcale nie powinny być zabawne, stawały się wręcz śmieszne. Chyba, że to mnie odrobinę pozajączkowało i jestem po prostu przewrażliwiona.
                W książce pojawiło się tyle zaskakujących zwrotów akcji, zmian i nieoczekiwanych sytuacji, że nie byłam w stanie przestać myśleć o Wróć, jeśli pamiętasz dopóki (z żalem) nie dobrnęłam do końca. Uwielbiam historie, które wciągają od pierwszej strony na tyle, że nie jest się w stanie normalnie funkcjonować, dopóki nie skończy się czytać. Tak właśnie było w moim przypadku. Jest to jedna z książek, do której z chęcią wrócę, ponieważ wiem, że za każdym razem znajdę w niej coś, co pozwoli mi na nowo przeżywać całą opowieść.
                Czy druga część przebiła pierwszą? Czy okazała się lepsza? Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na żadne z tych pytań, ponieważ obydwie książki znacznie się od siebie różnią. Każdy tom wywołuje innego rodzaju emocje, jednak w obu przypadkach Gayle Forman przeszła samą siebie dając nam, czytelnikom niesamowity skarb.

Ocena ogólne: 9/10

3 komentarze

Skomentuj
Jabłuszkooo
AUTOR
25 listopada 2016 17:10 delete

Ta część z jednej strony podobała mi się bardziej niż druga, a z drugiej mniej. Nie pamiętam czego się bardziej trzymałam, ponieważ czytała je dość dawno temu, ale dobrze pamiętam, że ogólnie mi się bardzo podobały, a wtedy stwierdziłam, że muszę przeczytać jak najwięcej książek tej autorki (na razie przeczytałam tylko 3). Świetne tło! :)

Dołączam do obserwatorów i czekam na więcej recenzji :*

Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
SZELEST STRON

Odpowiedz
avatar
[Kasia]
AUTOR
1 grudnia 2016 20:33 delete

Ach, kusisz mnie, mimo że byłam pierwszym tomem trochę rozczarowana. Może jeśli będę miała wolną chwilę i znajdę ten tytuł w bibliotece... :)

Odpowiedz
avatar
Panna Joanna
AUTOR
1 grudnia 2016 20:38 delete

Warto! Mam nadzieję, że w końcu udało mi się skusić i co najważniejsze, nie pożałujesz :)

Odpowiedz
avatar