Psie harce w pięciu wydaniach.

13:36 20 Komentarze


Przyszedłem na świat jako ulubiony szczeniak mojej psiej Mamy (i nie tylko, ale od tego wszystko się zaczęło). Razem z Prędkim, Siostrą i Głodkiem dorastaliśmy nad rzeką, dopóki ludzie z pętlami nie zawieźli nas do Zagrody. Tam opiekowała się nami Seniora, której byłem największym pupilkiem. Niestety w Zagrodzie również nie spędziłem zbyt wiele czasu, bo dziwni ludzie zabrali nas do chłodnej Sali, w której ukłuli mnie igłą i zacząłem śnić o bieganiu z Mamą, pieszczotach Seniory, Coco i Zagrodzie.

Obudziłem się jako inny szczeniak… Nie wiedziałem co się dzieje, dopóki nie wyszedłem ze swojej nowej Norki i nie zobaczyłem, że tym razem od świata dzieli mnie drut. Po jakimś czasie mężczyzna, który się nami opiekował wypuścił nas na trawę, a ja skorzystałem z okazji i uciekłem. Po krótkim spacerze trafiłem na ciężarówkę. Podszedł do mnie mężczyzna, który zaczął nazywać mnie Koleżką. Mogę być Koleżką, pomyślałem. Wsadził mnie na przód ciężarówki i pojechaliśmy przed siebie. Myślałem, że jestem wolny, dopóki nie zamknął mnie w samochodzie i nie poszedł do budynku, który śmierdział nawet gorzej niż chłodna sala. Słońce nagrzewało samochód, nie miałem wody i świeżego powietrza. Pamiętam, że pomyślałem sobie o mojej wolności, której nie będzie mi dane zaznać…

Nagle usłyszałem huk i kilka kamyczków uderzyło mnie w łebek. Pojawiła się jakaś kobieta, która od razu wzięła mnie na ręce i dała mi pić. Zabrała mnie do innego samochodu, w którym wiał przyjemny chłodek i całą drogę spędziłem na jej kolanach. Właśnie wtedy poznałem mojego chłopca, który nazwał mnie Baileyem. Towarzyszyłem Ethanowi w każdej chwili, oprócz dni, kiedy chodził do Szkoły. Byliśmy nierozłączni! Zabierał mnie na farmę, gdzie poznałem dziewczynkę, Błyskawicę i czarnego kocura (z którym nie miałem ochoty zawszeć znajomości po tym jak mnie potraktował…). Wracaliśmy do domu i znowu jeździliśmy na farmę. I tak było do czasu, aż przyszła na mnie pora. Tym razem wiedziałem, że już nie odrodzę się jako inny szczeniak, ponieważ wypełniłem swoją misję i towarzyszyłem mojemu chłopcu.

…. A jednak! Tylko, że tym razem ktoś zrobił mi wstrętny żart i byłem dziewczynką! Mój nowy Pan nazwał mnie Ellie i zabieram mnie ze sobą do pracy. Całe dnie bawiliśmy się w Szukaj i Pokaż, a za każdym razem kiedy udało mi się kogoś znaleźć, dostawałem nagrodę od Jakoba. Teraz wiedziałem na pewno, że to będzie moje ostatnie wcielenie, ponieważ jako pies policyjny wypełniłem swoje zadanie na tym świecie. Więc kiedy przyszła na mnie pora, znowu pomyślałem o moim chłopcu i zasnąłem.

A później obudziłem się po raz kolejny! To nie miało żadnego sensu. Jako Ellie uratowałem mnóstwo ludzi i wypełniłem swój psi obowiązek mieszkając z chłopcem. A teraz co? Co takiego miałoby tłumaczyć moje ponowne odrodzenie się?

Był sobie pies to książka, która funduje niesamowitą huśtawkę emocji. Towarzysząc psiemu bohaterowi przez wszystkie jego wcielenia, patrzymy na świat oczami bezbronnych, wiernych, kochających czworonogów, które skazane są na naszą łaskę. Zaśmiewamy się do łez, płaczemy ze smutku, zgrzytamy zębami ze złości i trwamy w zadumie nad nową perspektywą, z jakiej mogliśmy spojrzeć na życie. Wcielając się w role psa, możemy zrozumieć wiele odruchów, za pomocą których nasi czworonożni przyjaciele próbują się z nami komunikować. Otwieramy oczy na ich krzywdę i często marny los, który fundują im ludzie. Książka W. Bruce’a Camerona to jednocześnie encyklopedia psiej wiedzy i najbardziej wzruszająca powieść na świecie, która sprawia, że zaczynamy doceniać to co mamy. A przywiązanie, którym jesteśmy w stanie obdarzyć naszych towarzyszy przeradza się w prawdziwą miłość. 

Zapraszam na nową odsłonę Favouread:
www.facebook.com/Favouread
www.instagram.com/Favouread

20 komentarze

Skomentuj
Agaa
AUTOR
25 marca 2017 14:50 delete

Nie czytałam jeszcze ale jestem jej bardzo ciekawa :)

Pozdrawiam Agaa
http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/

Odpowiedz
avatar
26 marca 2017 16:12 delete

Uwielbiam tę książkę <3! Jest cudowna!

Odpowiedz
avatar
26 marca 2017 22:08 delete

Dzisiaj właśnie ją skończyłam i co tu dużo mówić: była świetna!
Świat widziany oczami psa, który nie przywiązuje wagi do wewnętrznego wyglądu człowieka, ale reaguje na wszelkiego rodzaju emocje, uczucia, pragnie ciepłego domu i miłości, to wspaniała lekcja, jaką autor mógł udzielić czytelnikowi ♥

Obsession With Books

Odpowiedz
avatar
werka777
AUTOR
26 marca 2017 23:43 delete

Świetna książka, która zaimponowała mi pomysłem na narrację i fabułę. Poruszająca, nietuzinkowa, godna polecenia. Zgadzam się z Twoją opinią.

Odpowiedz
avatar
27 marca 2017 12:09 delete

Będę musiała przeczytać. Pozdrawiam :)

Odpowiedz
avatar
Joanna
AUTOR
27 marca 2017 19:48 delete

Przeczytaj jeśli tylko będziesz miała okazję! Książka jest przepiękna!

Odpowiedz
avatar
Joanna
AUTOR
27 marca 2017 19:48 delete

Ja również :)
Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek tak pokochała psiego bohatera książkowego!

Odpowiedz
avatar
Joanna
AUTOR
27 marca 2017 19:49 delete

Nic dodać, nic ująć ;)

Odpowiedz
avatar
Joanna
AUTOR
27 marca 2017 19:49 delete

Cieszę się, że Tobie również przypadła do gustu!

Odpowiedz
avatar
28 marca 2017 15:28 delete

Rewelacyjnie czytało mi się tę książkę, dzieciom też się bardzo podobała, wzruszająca opowieść. :)
Bookendorfina

Odpowiedz
avatar
Alex
AUTOR
29 marca 2017 15:22 delete

Mnie książka wzruszyła do łez :D, a jednocześnie pokochałam tą historię, tak uroczego pieska jakim jest Bailey :D

Odpowiedz
avatar
29 marca 2017 21:21 delete

Ksiązka jeszcze przede mną, ale ma tyle pozytywnych opinii, że na pewno po nią sięgnę :)

Odpowiedz
avatar
30 marca 2017 18:01 delete

Nie czytałam tej książki, ale napisanie takiej historii, to prawdziwe wyzwanie. Podziwiam autora za coś takiego.
Bardzo chcę przeczytać.
pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie na nową recenzję. :) http://polecam-goodbook.blogspot.com/2017/03/firstlife-pierwsze-zycie-recenzja.html

Odpowiedz
avatar
Joanna
AUTOR
30 marca 2017 21:19 delete

Fakt, że książka nadaje się dla czytelników w każdym wieku jest dodatkowym atutem ;)

Odpowiedz
avatar
Joanna
AUTOR
30 marca 2017 21:20 delete

Nie jesteś sama ;)

Odpowiedz
avatar
Joanna
AUTOR
30 marca 2017 21:20 delete

Ja również płakałam... (i to nie raz!) :)

Odpowiedz
avatar
Joanna
AUTOR
30 marca 2017 21:20 delete

Nie zawiedziesz się!

Odpowiedz
avatar
Joanna
AUTOR
30 marca 2017 21:21 delete

Myślę, że największym wyzwaniem było "zrzucenie" człowieczego wcielenia i przestawienie się na bardzo prostolinijne i naiwne postrzeganie świata ;)

Odpowiedz
avatar