Z klasyką jest mi do twarzy 1.0

12:33 6 Komentarze


Powieść Elizabeth Gaskell przedstawia losy małego miasteczka Cranford, leżącego w środkowej Anglii pomiędzy Peterborough a Northampton. Autorka opisuje (głównie) mieszkanki Cranford, kobiety w średnim wieku, które z braku lepszego zajęcia prowadzą życie towarzyskie na podobieństwo wyższych sfer, jak same lubią o sobie myśleć. Narracją zajmuje się Mary Smith‒ przedstawiona jako niezamężna kobieta w dość młodym wieku, która przebywa w gościnie u sióstr Jenkyns. To właśnie Mary przedstawia nam wszystkie postacie pojawiające się w książce i opisuje codzienne zwyczaje mieszkańców miasteczka. Panie z Cranford, które tworzą elitę społeczeństwa, zajmują się głównie organizowaniem życia innym oraz komentowaniem swoich czynów. Spotykając się w ściśle określonym gronie, które również ma swoją hierarchię, oddają się typowym dla epoki rozrywkom‒ grze w karty, czytaniu, szydełkowaniu i plotkach. Pojawienie się nowych mieszkańców, bądź rozrywek goszczących na co dzień w salonach arystokracji, stanowi idealny temat do rozmów na nadchodzące tygodnie. Pomimo swojej powierzchowności (nie tak arystokratycznej, jak mogłoby się wydawać), panie ukazane są jako troskliwe, współczujące i poniekąd zabawne. Chociaż donaszanie starych ubrań, zamawianie czepeczków na wzór królewskiej mody czy podróżowanie lektyką nadają powieści komizm, to mieszanie się wielu warstw społecznych i powolny zanik barier pomiędzy ich przedstawicielami stanowi główny motyw książki.
            Elizabeth Gaskell prezentuje nam pełną paletę różnorodnych postaci. Od romantycznej i lękliwej panny Matty, przez despotyczną i (według siebie) rozważną pannę Deborah po pełną wigoru i nie posiadającą skrupułów pannę Pole. Każda z nich odznacza się silną indywidualnością i dziwactwami. Pomimo ciągłego przedstawiania losów zaledwie kilku bohaterek, Panie z Cranford czyta się szybko i z uśmiechem na twarzy. Strach przed zamążpójściem bądź zmianą klasy społecznej przewija się przez wszystkie strony, jednakże wszystkie panie z nadzieją wyczekują pojawienia się odpowiedniego dżentelmena  o nienagannych manierach, starannym wyglądzie i najlepiej jak najwyższym tytule bądź kapitale.
            Autorka spójnie przeskakuje między wątkami zręcznie je powiązując, co nadaje powieści płynność i pozwala czytelnikowi na dokładne śledzenie wszystkich zdarzeń, bez konieczności ciągłego kojarzenia faktów z poprzednich rozdziałów (co jest rozpraszające i męczące). Chociaż codzienne losy małego miasteczka nie wydają się porywającym tematem do napisania na jego podstawie książki, Elizabeth Gaskell była w stanie w zadziwiająco intrygujący sposób opisać nawet najbardziej trywialne czynności. Jednakże, XVIII/XIX- wieczne powieści trzeba lubić.
            Pomimo, że nie czytałam książki w oryginale, tłumaczka wykonała kawał dobrej roboty dostosowując język powieści do realiów epoki. Użycie oryginalnych jednostek miary, tytułów szlacheckich oraz pozostawienie francuskich i łacińskich wtrąceń nadało Paniom z Cranford odpowiedniego klimatu. Szczególny ciekawe było użycie rzadko spotykanego aga‒ tytułu grzecznościowego w krajach muzułmańskich, które pod koniec książki brzmiało wręcz komicznie, jednakże idealnie pasowało do charakteru i stylu wypowiedzi bohaterki. Jedyną małą wadą była zbyt duża ilość przypisów, które w niektórych przypadkach były (moim zdaniem) niepotrzebne.
            Książka spełniła wszystkie moje oczekiwania i stanowi dobry wybór dla poszukiwaczy twórczości podobnej do arcydzieł Jane Austen. Nie jest to dokładne odzwierciedlenie stylu autorki Dumy i Uprzedzenia, która skupia się na wątkach romantycznych, jednak Panie z Cranford jak najbardziej oddają klimat Austenowskich powieści. Polecam!

Ogólna ocena: 7/10

Czytaliście? Podzielcie się swoją opinią na temat Pań z Cranford i innych powieści Elizabeth Gaskell, które niecierpliwie czekają na mojej podłodze na swoją kolej :)

P.S. Nadal czekam na wystarczającą ilość chętnych do przeprowadzenia mojego Harry Potterowego konkursu, chyba, że nikt nie jest zainteresowany ciekawymi nagrodami ;) Dajcie znać!

6 komentarze

Skomentuj
20 listopada 2016 14:33 delete

Czytałam ją nie tak dawno temu. To było moje pierwsze spotkanie z prozą Gaskell, ale z pewnością nie ostatnie. Kto by pomyślał, że taka króciutka książeczka będzie w stanie rozśmieszyć mnie do łez, a jednocześnie wywołać swojego rodzaju nostalgię? Aż chciałoby się zostać w Cranford na dłużej :)

Odpowiedz
avatar
Panna Joanna
AUTOR
20 listopada 2016 15:43 delete

Chyba nie ujęłabym tego lepiej :) czytając o krowim wątku i o magicznych występach miałam ochotę przenieść się o Cranford choćby na tydzień, żeby zobaczyć to wszystko na własne oczy!
Bardzo chętnie przeczytam relację z pozostałych spotkań z E. Gaskell i podzielę się swoimi wrażeniami.

Odpowiedz
avatar
24 listopada 2016 11:15 delete

Muszę kiedyś obejrzeć ekranizację tej książeczki. Polecam też inne powieści autorki :)

Odpowiedz
avatar
Panna Joanna
AUTOR
24 listopada 2016 11:24 delete

Ja również! Tym bardziej po tak cudownej lekturze :)

Odpowiedz
avatar
15 maja 2017 13:57 delete

Uwielbiam klasykę. "Panie z Cranford" czytałam i recenzowałam już jakiś czas temu. Miło wspominam tę opowieść.

Pozdrawiam.
Kasia z Ebookowych recenzji
http://ebookowe-recenzje.blogspot.com

Odpowiedz
avatar
Joanna
AUTOR
30 maja 2017 13:06 delete

Ja również się na niej nie zawiodłam, jednak liczę na to, że pozostałe książki Gaskell okażą się jeszcze lepsze :)

Odpowiedz
avatar