Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z kamerą wśród książek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z kamerą wśród książek. Pokaż wszystkie posty

Zagubieni w bezkresie kosmicznej przestrzeni...



Post-apokaliptyczna wizja świata, którego mieszkańcy doprowadzili do wojennego kataklizmu.
Palatynaty – utopijne wielokulturowe społeczności, w których ludzie żyją skupieni wyłącznie wokół własnych, indywidualnych celów. Rotacje – ustrój społeczny, który przewiduje obowiązkową zmianę miejsca zamieszkania co trzy lata. Reguły – odpowiadające za utrzymanie porządku i priorytetów we właściwej kolejności. Beztroskie życie poświęcone dążeniom do bycia wzorowym obywatelem reprezentującym wartości założycieli…


Carys i Max. Max i Carys. Dwoje ludzi połączonych przeciwieństwami – odmiennymi poglądami, wyznawanymi wartościami, założonymi celami oraz ideami utopijnego społeczeństwa, w którym jedno z nich utknęło, a drugie ma szczęście żyć. Carys, kobieta świadoma swojej wartości, zdeterminowana w osiąganiu swoich celów i odnalezieniu sensu istnienia Palatynatów. Max, mężczyzna wyznający proste zasady moralne, zgodne z wyobrażeniami założycieli, ryzykujący dla prawdziwej miłości. Dwie inteligentne postacie skonstruowane z niesamowitym kunsztem. Idealnie wykreowane portrety psychologiczne obrazujące dwa rodzaje ludzi w dzisiejszym świecie: ślepo wierzący w zasady, których ustalenie prowadzi do zguby, bądź buntujący się przeciw decyzji ogółu.

Wizja utopijnej przyszłości, w której ludzkość skupia się na kulcie jednostki. Miłość, która według zasad uznawana jest za nielegalną przed osiągnięciem określonego wieku. Wieczne dążenie do samodoskonalenia, czasem wbrew własnej woli. Podróż, której skutki odbiją się echem w społeczeństwie uwięzionym w (niby)utopijnym świecie. Gwiazdy, których blask oślepia i wywołuje zachwyt, a których ogrom przerasta najśmielsze oczekiwania. Kosmos, marzenie milionów ludzi, będące jednocześnie śmiercionośnym pustkowiem, w którym każda minuta jest na wagę złota…


Katie Khan debiutuje powieścią, która zapiera dech w piersiach. Nieszablonowa fabuła osadzona w nietypowych okolicznościach sprawia, że wszystkie dotychczasowe historie miłosne oparte na oryginalnych pomysłach bledną w blasku Zatrzymać gwiazdy. Naszpikowana prawdziwymi emocjami odzwierciedlonymi w charakterach głównych bohaterów, zmuszająca do myślenia nad sensem bytu i wolności, prowokująca i oszałamiająca. Autorka funduje nam podróż pośród gwiazd i kontynentów wprawiając w osłupienie. Dzięki sprytnemu zabiegowi, który nadaje zakończeniu wyjątkowy charakter, książka jest lekturą uniwersalną, a jednocześnie zindywidualizowaną. Spełniając oczekiwania każdego typu czytelników, Zatrzymać gwiazdy (niesłusznie porównywana do Romea i Julii) zapada w pamięć wywołując zamęt i niemożność przeniesienia myśli na papier. Jednym słowem, jest to ponadczasowa powieść, której nie da się opisać…

 Za książkę dziękuję portalowi

Jeszcze tylko jeden rozdział...



Większość zapalonych czytelników niejednokrotnie marzyła o pracy w wydawnictwie. Praca nad tekstem, korekta, redakcja, nadzór nad publikacją, promocja czy choćby szukanie nowych talentów w morzu pisarzy-amatorów.
Inni rozpływają się nad możliwością wydania własnego tekstu, prowadzenia spotkań autorskich, rozdawania autografów oraz zbierania (najlepiej pochlebnych) opinii o ich własnym dziele.
Jednak każda z tych dwóch powiązanych ze sobą ścieżek ma również swoje wady…


Maciej Tarski, to człowiek, który na pierwszy rzut oka ma wszystko, czego wystarczy do życia na poziomie. Stanowisko redaktora w uznanym wydawnictwie, świetna intuicja jeśli chodzi o wyłapywanie perełek literackich, niezależność i wolność, którą umila mu towarzystwo pięknej koleżanki z pracy. Jednak pod tą twardą powłoką (która często uwiera innych), kryje się człowiek zrozpaczony, zagubiony i złamany przez życie. Świetne mieszkanie nie poprawia humoru, opinia wspaniałego redaktora nie daje powodów do dumy, a platoniczny związek z przebojową kobietą nie zaciera krzywd wyrządzonych w przeszłości.

Kalina Milewska, popularna autorka kryminałów, spełniona matka, rozpieszczana żona i zagubiona dusza. Piękny dom, kochający mąż, urocza córka, udana kariera, czego więcej można chcieć od życia? Niestety żaden z obserwatorów, nie zauważa drugiej strony medalu. Od dłuższego czasu Kalina zmaga się z kryzysem twórczym. Łatka autorki kryminałów nie pozwala jej odejść od wyznaczonych granic. Ostatnia powieść zebrała niepochlebne recenzje, o których Tarski przypomina w nieustających ponagleniach. Jakby tego było mało, Kalina musi zmierzyć się z chorobliwą zazdrością męża, wiecznymi pretensjami siostry i przeszłością, która odznacza swoje piętno na każdym kroku.


Jedna wiadomość. Jeden rozdział. Jeden podpis. Wystarczy tak niewiele, by życie zmieniło swój bieg, problemy zaczęły narastać, a niepokój i strach zawładnęły całym ciałem. Czy żyjąc w mydlanej bańce, otoczeni własnymi sprawami, jesteśmy w stanie przegapić tak dużo? Czy poboczny obserwator może wiedzieć o nas więcej niż my sami? Czy prawda, która rani bardziej niż nóż wbity w plecy, może wyrządzić jeszcze większe szkody? Jak zmierzyć się z demonami przeszłości, kiedy przyszłość jest tak niepewna?
Agata Kołakowska funduje czytelnikom podróż przez życie, w którym liczy się jedynie pogoń za miłością, karierą, pieniędzmi, dobrami materialnymi i uznaniem. Tak jak bohaterowie trwamy w nieustającym pędzie, przez co zapominamy o prawdziwych wartościach, na których opiera się nasze życie. Autorka pokazuje nam błędy, które popełniamy w kółko i proponuje rozwiązania, dzięki którym zrozumiemy co tracimy. Lawirując na granicy thrillera i powieści obyczajowej, Kołakowska przechodzi samą siebie zapewniając nam dużą dawkę śmiechu, momenty wzruszeń, chwile oburzenia i co najprzyjemniejsze, intrygę, której rozwiązanie zaprząta nam umysł od pierwszych stron. A rozwiązanie (choć od pewnego momentu jasne jak słońce) zachwyca i pomaga odrzucić stereotypy, które zasłaniają nam oczy przed prawdą i tym co najważniejsze.

Kolejny rozdział to majstersztyk literatury współczesnej, w której główną rolę odgrywa człowiek. Stawiając czoła problemom, strachom, słabościom i niepokojowi, jesteśmy w stanie odkryć najgłębsze pragnienia i nauczyć się dążyć do wyznaczonych sobie celów. Analizując zwątpienia, załamania czy choćby obsesje, odkrywamy na nowo systemy moralne rządzące dzisiejszym światem. Dzięki podróży w głąb siebie możemy odnaleźć drogowskazy, które nauczą nas odróżniać dobro od zła, światło od ciemności.  A patrząc na świat przez pryzmat krzywd, których doznaliśmy odkryjemy jak niewiele wystarczy nam do szczęścia. To właśnie dlatego Kolejny rozdział stanowi idealny drogowskaz dla każdego zagubionego czytelnika. 

Moi drodzy! 
Z okazji zebrania licznego grona wiernych 50 obserwatorów (a nawet ciut więcej) ogłaszam konkurs, w którym do wygrania jest egzemplarz Kolejnego rozdziału Agaty Kołakowskiej ;)
Więcej informacji znajdziecie na:
www.facebook.com/Favouread


Żyjemy, żeby kłamać, czy kłamiemy, żeby żyć?



Madeline: Zaczęło się od mojej skręconej kostki. To przecież normalne, że wszystkie okropieństwa świata przytrafiają się właśnie Madeline Marthcie Mackenzie. Dobrze, że pojawiła się Jane. Wyglądała jak zagubione kaczątko, które potrzebuje opieki. Stwierdziłam, że muszę przygarnąć ją pod swoje skrzydła i ochronić przed tymi wszystkimi harpiami, które tylko czekają na to, żeby rozerwać kogoś na strzępy. Potem było tylko gorzej.  Nie dość, że mój były mąż, który mnie PORZUCIŁ, przeprowadził się do Pirriwee z Bonnie (Co to w ogóle za imię i strój? Filozofka się znalazła…) i tą swoją płochliwą córeczką Skye; to jeszcze Ziggy, biedny, mały uroczy Ziggy został oskarżony o dręczenie Amabelli. Tylko koniecznie przez M! Nie wiem co ta Renata sobie myślała. Abigail ostatnio zachowuje się jak pieprzony klon Bonnie, Fred ma fioła na punkcie Gwiezdnych Wojen, a Chloe, no cóż, to po prostu Chloe, przejęta szkołą i nowymi koleżankami. Tak strasznie szkoda mi Jane, na której skupiła się nienawiść wszystkich Blond Paziów. Zachowują się jak stado najeżonych wilczyc. Już ja im wszystkim pokażę. Niech tylko spróbują do nie wystartować…


Celeste: Pamiętam, że Madeline strasznie się wściekła kiedy zobaczyła, że tylko synek Jane nie dostał zaproszenia na przyjęcie urodzinowe. Biedna dziewczyna, musi się czuć bardzo samotnie. Może wspólne spacery poprawią jej nastrój? Z chęcią wyrwę się z domu. Dlaczego nie potrafię się na coś zdecydować? Przyłapuję się na obsesyjnym analizowaniu każdego słowa, czynu i decyzji. Czy tak wygląda zgodne małżeństwo? Czy to co robimy jest normalne? Nie mogę tego dłużej tolerować. Wiem, że jestem taka sama jak on, ale to niczego nie zmienia. Co prawda jest takim kochającym tatą i czułym mężem, ale to zawsze szybko się kończy. Myśli, że kolejne klejnoty coś zmienią? Doskonale wie, że i tak nigdy ich nie noszę. Z chęcią oddałabym je Madeline, która na sam widom skakałaby z radości. Ona jest ostatnio tak przejęta walką w obronie Jane, że świata poza tym nie widzi… Jeszcze ta cała sprawa z Abigail. Nie wiem jak ona to znosi. Jak ja to znoszę… dlaczego to robię? Jak to zakończyć…?

Jane: Zawsze miałam słabość do „migotek”, jednak nigdy nie przyszło mi do głowy, że takie kobiety zostaną moimi najbliższymi przyjaciółkami. Co ja sobie właściwie myślałam przenosząc się tutaj? Może to był zły pomysł. Spakujemy się i wrócimy do domu, albo kolejny raz przeniesiemy się gdzie indziej. Tylko, że Ziggy czuje się tutaj tak dobrze. Nie wiem jak może być tak spokojny po tym, o co go oskarżają. Ostatnio zachowuje się bardzo dziwnie. A co, jeśli odziedziczył to po ojcu? Co ja zrobię, jeśli okaże się takim samym draniem? Nie, nie zniosę tego, na pewno tak nie będzie. Muszę o tym zapomnieć. Dobrze, że mogę wyrwać się z domu i iść na kawę do Toma, on zawsze poprawia mi humor. Być może wtedy uda mi się wymyślić jakiś plan… Do końca życia będę wdzięczna Madeline i Celeste za to co dla mnie robią.

Detektyw sierżant Adrian Quinlan: Chciałbym się jasno wyrazić. To nie cyrk, tylko dochodzenie w sprawie morderstwa.

Zanim przejdę do opisu ogólnych wrażeń po lekturze, chciałabym napisać kilka słów o fabule i konstrukcji powieści. Wielkie kłamstewka to opowieść trzech różnych kobiet – nieśmiałej, przebojowej i skrytej. Każdy rozdział opowiada historię z perspektywy jednej z nich, zgłębiając przy tym problemy, które każda przeżywa w zaciszu (bądź hałasie) własnego domu. Struktura wypowiedzi pobocznych postaci (podoba do zastosowanej powyżej), pozwala na dogłębne poznanie kryminalnego wątku, który przewija się od początku do końca. Liane Moriarty tak zręcznie miesza wszystkie fakty, że morderstwa, którego rozwiązanie poznajemy na ostatnich stronach stanowi całkowite zaskoczenie. Podczas czytania przeskakiwałam kolejno z postaci na postać, co chwila powracając do poprzednich wniosków, jednak prawdziwa ofiara okazała się zupełnie kim innym!


Wielkie kłamstewka to nie tylko kolejna powieść obyczajowa. Jest to książka, która porusza tak trudne tematy jak przemoc domowa, niepohamowana agresja, zaburzenia psychiczne, kłamstwa, zdrady czy presja otoczenia wywołująca katastrofalny wpływ. Liane Moriarty zgrabnie łączy przyjemność z okazją do przemyśleń, ponieważ podczas całej lektury, towarzyszą nam rozbawienie, zażenowanie, złość czy współczucie. Emocjonalna mieszanka wybuchowa nadaje powieści wyjątkowy charakter, a każda z wykreowanych bohaterek jest na swój sposób niepowtarzalną, silną i niezależną kobietą, która musi jedynie odnaleźć w sobie determinację i motywację do działania.

Gorąco polecam tę powieść każdej kobiecie, która ma ochotę na chwilę wytchnienia. Dlaczego wytchnienia? Z powodu strun, które Wielkie kłamstewka poruszą w każdej z nas. Książka pochłania na tyle, że błyskawicznie zapominamy o własnych problemach i skupiamy całą złość i burzę uczuć na fabule, która na sam koniec zaskakuje niczym pytanie o milion w Milionerach ;)

Na podstawie książki, powstaje serial HBO z wybornymi aktorkami! Przeczytacie lub czytaliście Wielkie kłamstewka? A może wolicie serial?  


Za książkę dziękuję portalowi
Z kamerą wśród książek i
Wydawnictwu Prószyński i S-ka

A kiedy poczujesz, że jesteś gotowa, rób tak jak gdybyś tańczyła...



Nie mogę uwierzyć w to, że rodzice nadal traktują mnie jak małe dziecko. Uwielbiam, kiedy tata zwraca się do mnie „kochanie”, ale nie przy koleżankach! Tym bardziej przy Stacy. Założę się, że przy Johnnym Deppie albo co gorsze, przy New Kidsach traktował by mnie jeszcze gorzej! Amalia to co innego. Przy niej czuję się jak dorosła, którą prawie jestem. Nie rozumiem, dlaczego wyganiają mnie z rodzinnych narad. W sumie i tak nie chciałoby mi się na nich siedzieć. Pewnie w kółko rozmawiają o pomyśle na sprzedaż ziemi, który wujek Trevor wałkuje od dłuższego czasu. Hmm… ciekawe jakby to było znaleźć się w moim leśnym domku z towarzystwie Johnny’ego…
Strasznie mi przykro, że mój tata nie może już robić tych wszystkich fajnych rzeczy. Muszę wymyślić sposób, żeby umilić mu te wakacje. Wiem! Zabiorę go na tyrolkę!


Muszę wziąć się w garść. Siedzimy na kanapie naprzeciwko Prędkiej Patty, która zadaje nam mnóstwo pytań, chodzi po naszym domu niczym inspektor. Brakuje jej tylko psa gończego. Muszę przestać o tym myśleć, skupić się na teraźniejszości. Na adopcji. Na dziecku. Dziecku, którego nie dane mi było mieć. Dlaczego to wszystko musi być tak trudne? Mam nadzieję, że nie wyczuje w moim tonie żadnej fałszywej nuty. Aidan o niczym nie wie i nigdy się nie dowie. Nie zaryzykuję utraty jego i naszej szansy na dziecko. Jesteśmy dobrym, zgodnym małżeństwem z marzeniami. Jedyne czego nam brakuje to maleństwo, które w końcu rozjaśni nasze życie. Tak bardzo chciałabym być matką.

Stacy przyjeżdża! Przez telefon brzmiała strasznie tajemniczo! Nie mogę się doczekać aż zdradzi mi swój wielki sekret.
Miała rację. Z makijażem, bez okularów i z zamalowanymi piegami wyglądam znacznie lepiej. Może Chris, kolega Bryana, z którym spotyka się Stacy stwierdzi, że jestem ładniejsza niż na zdjęciu, które mu pokazała? Ciekawe jak on wygląda. Co z tego, że jest ode mnie o trzy lata starszy? Mam czternaście lat, a to już coś. Nie jestem małym dzieckiem chowającym się za spódnicą mamy. Muszę koniecznie przeczytać książkę, o której mówiła Stacy. Do tej pory nie interesowały mnie TE sprawy, ale… a co będzie jeśli Chris będzie chciał TO ze mną zrobić? Nie chcę jechać z tatą w tę jego głupią trasę. Wiem, że on strasznie się cieszy, że spędzimy razem czasem, ale to jest cztery dni, kiedy nie będę mogła skontaktować się z Chrisem. Muszę wymyślić sposób, żeby znowu się z nim zobaczyć!
Mam tylko nadzieję, że tym razem rodzice się o tym nie dowiedzą. Musimy wymyślić jakiś plan. Już nie mogę się doczekać!


Boję się. A co jeśli przyszła matka będzie chciała uczestniczyć w każdym etapie życia swojego dziecka? Nie zgodzę się na całkowicie otwartą adopcję. Nie po tym, czego sama doświadczyłam. Nie rozumiem dlaczego Aidan upiera się przy tym. On nie rozumie jak to będzie wyglądało. Ciągła rywalizacja, spory i niechęć. Boję się, że ona odbierze nam dziecko. Najpierw musielibyśmy zostać wybrani… A co, jeśli nie poradzę sobie z kochaniem obcego maleństwa? Co tak właściwie czuła Nora, kiedy na mnie patrzyła? Pamiętam, jak po powrocie z trasy taty, nawet na mnie nie spojrzała, tylko od razu pobiegła do niego. Czy ona mnie w ogóle chciała? Czy miała jakiś wybór?

Nie wierzę w to! Jak ona mogła mi to zrobić?! Dlaczego wszyscy zachowują się normalnie?! Dlaczego traktują mnie jak wariatkę?! Ja wiem, że to ONA! Ona to wszystko wymyśliła. To jej wina! NIENAWIDZĘ JEJ!

Muszę powiedzieć mu prawdę. Inaczej to wszystko będzie się za mną ciągło i nigdy nie będę w stanie obdarzyć uczuciem tej istotki, która kiedyś, mam nadzieję, stanie się częścią naszego życia.
Aidan jest wspaniałym człowiekiem. Dzięki niemu zrozumiałam, że w końcu naszedł czas na starcie z przeszłością. Muszę się z tym zmierzyć, póki mam na to siłę. Muszę się z nią spotkać i wyjaśnić to, co boli mnie od dwudziestu czterech lat. Może dzięki temu wszystko zrozumiem. Poczuję jak ogromny ciężar spada mi z barków i uda mi się poczuć tak, jak gdybym tańczyła…


Jak gdybyś tańczyła to powieść łącząca w sobie paletę emocji i doświadczeń, które przeżywamy z bohaterami. Postacie, nawet te epizodyczne, prezentujące różnorodne poglądy, pomagają nam zrozumieć problemy, z jakimi ludzie zmagają się na co dzień. Dzięki strukturze powieści, czyli ciągłemu kluczeniu między teraźniejszością a wydarzeniami z przeszłości, poznajemy Molly (główną bohaterkę) na każdym etapie  jej życia. To doświadczenie pomaga nam w zrozumieniu z czym tak naprawdę ma ona do czynienia, jak ukształtowały ją jej własne przeżycia i co skłoniło ją do podejmowania takich a nie innych decyzji. Co więcej uważam, że książkowa terapia „jak gdyby”, byłaby świetną sposobem na walkę z niknącym poczuciem bezpieczeństwa i brakiem pewności siebie, który doskwiera wielu ludziom. Podziwiam Diane Chamberlain za lekkość z jaką opisuje tak trudne tematy, za siłę charakteru, która pomaga jej bohaterom przezwyciężyć wszystkie trudności i za pomysłowość, której na pewno jej nie brakuje!

Za książkę dziękuję portalowi