Piękna historia i kawałek chleba

12:55 8 Komentarze



Miłość albo z Tobą chleb i cebula… Rodzina i cytrynowy chleb z ziarnami maku…
― Cristina Campos

                Marina Vega de Vilallonga, czterdziestosześcioletnia ginekolog poświęcająca życie na pracę dla Lekarzy Bez Granic, nie wyobraża sobie opuszczenia Etiopii, kraju ubóstwa, chorób i śmierci. Razem ze swoim partnerem ‒ Mathiasem, przyjmuje na świat dziewczynkę, której matka umiera na prowizorycznym stole operacyjnym podczas porodu. Czy Marina postanowi zostawić za sobą Etiopię i wróci do swoich korzeni? Jak potoczą się losy osamotnionej dziewczynki?
                Anna Vega de Vilallonga, nieszczę
śliwa kobieta tkwiąca w swojej szklanej kuli bez okna na świat. Podążając za radami matki, stara się być przykładną żoną dla swojego wiecznie nieobecnego męża, dobrą matką dla naburmuszonej córki i szanowaną panią domu. Samotność, która towarzyszy jej na co dzień skłania ją do odnowienia kontaktu z siostrą, której nie widziała od czternastu lat.
                Nieoczekiwanie siostry otrzymują w spadku młyn i piekarnię, której właścicielką była tajemnicza Marίa Dolores Molί. Marina postanawia wrócić na Majorkę, żeby zgłębić sekret tkwiący za murami Can Molί, podczas gdy Anna boryka się z kłopotami finansowymi, a jej mąż za wszelką cenę chce sprzedać stary budynek. Czy siostry będą w stanie zjednoczyć się po latach rozłąki? Czy piekarnia skrywa tajemnice, które wywrócą świat kobiet do góry nogami? Czy stara miłość nie rdzewieje?
                Cristina Campos przedstawia nam zaskakująco realną rzeczywistość mieszkańców Majorki, którzy na dobrą sprawę niczym nie różnią się od innych. Żyją na swojej skale, przyzwyczajeni do rutyny i swojego towarzystwa, skrywając sekrety, które normalnie wywołałyby niemały skandal. Autorka z zaskakującą łatwością umiejętnie opisuje historię kilkunastu osób, która (co nie jest łatwym zadaniem) nie wydaje się jedynie książkowa. Wydarzenia są prawdopodobne, postacie barwne, ale nie przesadnie, a opowieść lekka i przewidywalna. Zmagania z prawdziwymi problemami dotykającymi miliony ludzi na świecie dodatkowo ubarwiają historię oraz skłoniają do przemyśleń.
                Jedną z najśmieszniejszych rzeczy w książce było tłumaczenie niektórych zwrotów. Nie mam pojęcia jak wygląda proces tłumaczenia z języka hiszpańskiego, jednak uważam, że zwrot marszyć freda, był ciosem poniżej pasa, który rozbawił mnie do łez. Poza tym, pozostawienie oryginalnych dialogów z dołączonym przekładem było genialnym pomysłem, który zasługuje na niemałe uznanie. Ciekawie było czytać tekst w kilku językach i odkrywać znaczenia wielu słów.
                Cytrynowy chleb z ziarnami maku nie jest lekturą porywająca, przez pierwsze kilkadziesiąt stron czytało się ją dosyć żmudnie, jednak nie na tyle, żeby się poddać. Podziwiam umiejętność wplatania mnóstwa wątków bez zatracenia oryginalnej fabuły, za którą łatwo było nadążać. Narracja, przeskakująca z bohatera na bohatera, pozwoliła na spojrzenie na tę historię z różnych perspektyw, co powstrzymywało mnie przed stawianiem pochopnych osądów. Podziwiam autorkę głównie za ostatnie 30 stron, które czytałam jednym tchem z łzami w oczach i wielkim żalem w sercu. Nic nadzwyczajnego, ale polecam każdemu, kto ma ochotę na lekką lekturę ze smakowitym aromatem.

Moja ocena: 6/10

Za książkę dziękuję portalowi Z Kamerą Wśród Książek

Korzystając z okazji, chciałabym Wam polecić wspaniałego i bardzo informatywnego bloga Anny, która swoją pasją czytelniczą (i nie tylko) zaraża wszystkich wokół!  :)

8 komentarze

Skomentuj
13 stycznia 2017 13:24 delete

Ksiązka wydaję się być naprawdę ciekawa:D lubię takie historie:) Pozdrawiam:) i obserwuję:) zapraszam do siebie:)

Odpowiedz
avatar
Joan
AUTOR
13 stycznia 2017 13:43 delete

W takim razie koniecznie musisz po nią sięgnąć :)

Odpowiedz
avatar
Ewa Smaś
AUTOR
15 stycznia 2017 21:37 delete

Jakoś nie do końca mnie przekonujesz xd


Pozdrawiam
To Read Or Not To Read

Odpowiedz
avatar
Joan
AUTOR
16 stycznia 2017 14:59 delete

Szczerze? Sama nie do końca jestem zadowolona po tej lekturze, więc nie próbuję nikogo oszukiwać ;)

Odpowiedz
avatar
[Kasia]
AUTOR
16 stycznia 2017 20:55 delete

Czytałam już Twój wpis na Z Kamerą Wśród Książek, więc swoje pięć groszy wtrąciłam, ale dodam tylko, że chętnie bym w takiej piekarni spędziła chociaż jeden dzień :)

Odpowiedz
avatar
Joan
AUTOR
17 stycznia 2017 06:59 delete

Co do tego, nie ma najmniejszej wątpliwości. Ja najchętniej przeniosłabym się na Majorkę na kilka miesięcy ;)

Odpowiedz
avatar
21 stycznia 2017 14:19 delete

Tę przygodę pozostawiam na wakacyjne zaczytanie, z przyjemnością spotkam się z ksiązką. :)

Odpowiedz
avatar
Joan
AUTOR
24 stycznia 2017 20:54 delete

Tylko nie zapomnij o jakimś aromatycznym przysmaku! ;)

Odpowiedz
avatar